Łączna liczba wyświetleń

Łączna liczba wyświetleń

sobota, 6 lipca 2013

Rozdział 30 ,, Czy to można nazwać koszmarnym snem ?''

Rozdział 30

,, Czy to można nazwać 
koszmarnym snem ?''

Harry :


Obudziłem się z dziwnym  niepokojem. Otworzyłam oczy i wpatrywałem się chwilę w sufit. Czułem wilgotne włosy Zosi obok swojego policzka. Ona jeszcze słodko spała, nie chciałem jej budzić. Niech jeszcze chwile pośpi, bo dopiero samolot do Miami za dwie i pół godziny, a jest dopiero 7.30. Odkryłem z siebie kołdrę i wstałem z łóżka. Poszedłem do łazienki, wziąłem szczoteczkę, nałożyłem na nią pastę do zębów i zacząłem szorować zęby. Kiedy skończyłem wyszedłem z łazienki zamykając drzwi po cichu, żeby jej nie obudzić oraz zeszedłem  na dół do kuchni. Pomyślałem, że zrobię Zosi śniadanie do łóżka. Zrobiłem dwa tosty dla siebie i dwie dla niej. Potem wziąłem dwie szklanki i nalałem do nich gorącej herbaty.  Położyłam wszystko na tacy i ruszyłem z powrotem do sypialni. 
Otworzyłem drzwi Zosia już nie spała. Była odwrócona bokiem. Więc dałem po cichu tacę na szafce nocnej i położyłem się koło niej i ją pocałowałem w czółko. 

- Dzień dobry aniołku.- powiedziałem. Ona obróciła się do mnie i popatrzyła się swoimi pięknymi niebieskimi oczami.

- Cześć skarbie, gdzie poszedłeś?- spytała ze zdenerwowaniem.

- No ja byłem w kuchni. Martwiłaś się ? 

- Tak, bo nie było mojego ukochanego przy mnie. 

- Ale ty jesteś słodka. Mam tu coś dla ciebie.- powiedziałem i wziąłem tacę ze śniadaniem.

- Aww Harry śniadanie do łużka ? Ale ty jesteś romantyczny.- wyznała i dała mi buziaka. Zaczęliśmy jeść.  Po jedzeniu Zosia poszła do łazienki przebrać się. Ja za ten czas też się przebrałem. Kiedy Zosia wyszła wzięliśmy nasze walizki, które były już spakowane bo wczoraj się spakowaliśmy i zeszliśmy na dół. Chłopcy jedli śniadanie.

- Już jedziecie ?- powiedział Niall gryząc kanapkę.  

- No zaraz mamy samolot. Chcieliśmy się z wami jeszcze pożegnać.- powiedziałem. 

- Szkoda, że was nie będzie, ale wrócicie ?- powiedział ze smutkiem Louis.

- No pewnie.- powiedziała Zosia. Wszyscy stali ze stołu, podeszli do nas i nas przytulili. 

-Do zobaczenia za miesiąc. Będziemy cały czas w kontakcie ok ?- powiedziałem.

- Na pewno tak będzie.- Liam.

- To pa. powiedzieliśmy ze Zosią i wyszliśmy. Trochę byliśmy smutni bo nie będziemy widzieć naszych głupoli przez cały miesiąc. Taksówka już na nas czekałam weszliśmy do niej i ruszyliśmy na lotnisko. Kiedy byliśmy już na miejscu zapłaciłem panu i wyszliśmy z taksówki. Poszliśmy w stronę kasy, wziąłem dwa bilety do Miami i zapłaciłem pani kasjerce. Następnie poszliśmy usiąść na kanapie i czekać na samolot. 

- Za ile mamy samolot ?- spytała się Zosia.

- Za 10 minut skarbie.

- Będę tęsknić za chłopakami.

- Ja też. Ale mam ciebie i to jest teraz najważniejsze.

- Ojej ty też jesteś dla mnie najważniejszy.- powiedziała i dalem jej buziaka w policzek. Po chwili nasz samolot przyjechał. Więc poszliśmy. Weszliśmy do samolotu i zajęliśmy miejsca obok siebie. 

- Harry kocham cię.

- Ja ciebie też, a teraz się śpi ja tez pójdę spać. 

- Ok.- powiedziała i poszła spać ja tak samo zrobiłem.

Cały lot Zosia przespała, ja na to miast chwile spałem, a potem słuchałem muzyki. Gdy przylecieliśmy do Miami była godzina 17.00. 

Czekaliśmy na lotnisku, na taksówkę. Kiedy przyjechała pan wzioł od nas walizki, wsadził je do bagażnika, weszliśmy do niej i ruszyliśmy do apartamentu koło morza. Były długie korki, dojechaliśmy tam o godzinie 18.00. 

Weszliśmy do naszego wynajętego domku. Był piękny, nie był duży, a ni mały był w sam raz na nas dwóch. Postanowiliśmy, że się rozejrzymy. Były tam dwie łazienki, sypialnia, kuchnia połączona z jadalnią i z salonem i jeszcze był taras oraz duży basen. 

- Kochanie tu jest wspaniale.- powiedziała i mnie przytuliła. 

- Wiem, to wszystko jest dla ciebie.

- Dziękuję chodź musimy się rozpakować.-powiedziała i poszliśmy z walizkami na górę do sypialni. Zaczęliśmy wszystko rozpakowywać i okładać na miejsca. Kiedy skończyliśmy usiedliśmy na łóżko. 

Zosia :

- I co będziemy robić ?- powiedziałam.

- Pójdziemy do restauracji jakiejś na kolacje, a potem pójdziemy na spacer.- uśmiechną się. 

- Ok, tylko muszę się przebrać.

- Dobra to ja czekam na dole.

- Ok.- powiedziałam. 

Wzięłam ciuchy i poszłam do łazienki się przebrać. Kiedy się przebrałam wyszłam z łazienki i zeszłam na dół do Harrego. Hazza otworzył mi drzwi i poszliśmy do jakiejś restauracji. Nie szukaliśmy długo, bo była nie daleko koło naszego domu. Kiedy zjedliśmy to poszliśmy na spacer po plaży. Szliśmy po piachu pomału trzymając się za ręce. 

 spacer

 Po spacerze przyszliśmy do domku, było już po 21.00. Od razu poszliśmy do salonu i włączyliśmy telewizor. Oglądaliśmy jakąś komedie. Kiedy się skończyła poszliśmy do sypialni. Przebraliśmy się w piżamę i weszliśmy do łóżka. Chwile rozmawialiśmy i poszliśmy spać. 

*****

Obudziłąm się w środku nocy. Harry leżał koło mnie wiercąc się . Pewnie mu się coś śni. Po chwili słyszę jak coś mówi, a raczej drze się.
 
-Nie ! Nie! Ona jest moja !

Ręce ma owinięte wokół mnie i chwyta mocniej.
 
-Harry. Obudź się. - powiedziałam mu do ucha i głaszcząc go po twarzy.

-Nie! Stop ! Kurwa zostaw ją w spokoju !
 

On jeszcze śpi i na dodatek coraz głośniej krzyczy. Ścisnął mnie  mocniej. Jestem ciekawa o czym śni,ale sądząc po odgłosach to chyba koszmar.

-Harry. Wstawaj !
 

-Nie mogę ! Nigdy nie przestanę jej bronić. Już nigdy! Zrozum to !
 

Za bardzo się darł. Teraz trzeba było go obudzić, szybko, zanim ktoś zapuka do nas i zadzwoni na policje, że coś się dzieje. Ściska mnie tak mocno,że brzuch zaczyna mnie boleć. Postanowiłam nim potrząsnąć.

-Harry ! Wstawaj masz jakiś koszmar. Obudź się !
 

-Nieeeeeeeeeeeeeeeee!
 

Otworzył oczy. Jest cały spocony i  oddycha ciężko. Musiał mieć  naprawdę zły sen.Zauważył mnie i  impulsywnie zaczyna mnie  przytulać. Ma nawet łzę w oku!
 

-Jesteś tu ! Moja, bezpieczna i ze mną! - powiedział dysząc.
 

-Nie martw się, jesteśmy bezpieczni.  Miałeś zły sen.
 

- Wiozą cię i oni nigdy nie pozwolą nam się spotykać!
 

-Co ty mówisz?
 

-Mój sen. Nie jestem  pewien, kto to robił  , ale oni  zabrali Cię . Zabrali cię i potem się obudziłem. Oni nie chcieli cię zostawić w spokoju! Próbowałem nas  chronić! Ale nie potrafiłem ! To  było straszne.
 

-Nie martw się. Jestem tutaj. To wszystko się skończyło.
 

-Wiem i tak jest  dobrze.

- Dlaczego mówisz, że zabierają ci wszystko w tym śnie? Przecież tylko mnie ci zabrali.- pytasz przerywając ciszę.
 

- Jesteś dla mnie wszystkim. -zarumieniłam się.
 

-Oooo.
 

-Oooo. Nie mogę się oprzeć, aby cię nie naśladować.Bo to takie słodkie.- oznajmia Harry.
 

-Oooo.
 

-Oooo. - powtarza Harry i zaczęliśmy się śmiać oboje.

- No dobrze pora iść spać postaram się myśleć o czymś innym, przyjemnym.- powiedział Harry.

- Dobranoc kochanie.- dodał i pocałował mnie w czółko.

- Dobranoc.- powiedziałam. przytuliłam się do niego, zamknęłam oczy i poszłam spać.  

----------------------------------------------------------------------------------

Kolejny rozdział. Dziękuje za to że czytacie mojego bloga to dla mnie bardzo ważne. Od teraz postaram pisać codziennie. Mam nadzieje, że dalej będziecie czytać mojego bloga. Czytajcie lajkujcie oraz komentujcie :D

Kocham was !!!! <3333333

☻☻☻ 



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz