Łączna liczba wyświetleń

Łączna liczba wyświetleń

piątek, 19 lipca 2013

Rozdział 38 ,,Czy to można nazwać z powrotem do ćpania ? ''

Rozdział 38 

,, Czy to można nazwać z
powrotem do ćpania ? ''

Zosia.

Dzisiaj lecimy do Polski. Do mojego domu. Nie widziałam dwa miesiące moich rodziców. Ale dzisiaj ich zobacze. Postanowiłam wrócić do Londynu. Nie mogłam by żyć bez Harrego i moich przyjaciół. Więc wrócę do Londynu. Moje przyjaciółki też dzisiaj jadą do domu. I też wrócą, razem ze mną. Będziemy też jeździć w trasy. Szkoda, że nie będę się widzieć z Harrym, bo on też będzie jeździć w trasy. No, ale trudno trzeba spełniać marzenia. Nasza piosenka dopiero okaże się we wrześniu. Ciekawe czy fanom się spodoba. Bierzemy też Kubę i Roberta ze sobą, bo bez nich to nie zespól. Nie pamiętam tylu rzeczy, spraw, tylu twarzy, które jak senne przewijały się przez moje życie. Przez moje stare życie w Polsce, w Gdańsku ! Jak wyglądał Mateusz ? Jakie są oczy Kuby ? A jak wygląda uśmiech Roberta ? Nic nie pamiętam. Jak będę w Gdańsku pójdę na cmentarz. Na grób Mateusza. Który zabił się prze ze mnie. Nie umiał beze mnie żyć i popełnił samobójstwo. Czuje się winna. Chociaż on się zabił sam, z swoje woli. Nie zmusiła go do tego. Dokonał wyboru na zawsze. Wiem jestem okropna, ale wole myśleć tak jak inaczej, bo wtedy płacze. Czuje ból. A ja tego nienawidzę. 

Rano obudził nas budzik o godzinie 7.00. Od razu wstaliśmy z łóżka. Wzięłam ciuchy i poszłam do łazienki. Umyłam zęby i postanowiłam, że wezmę poranną kapiel. Weszłam do wanny i zaczęłam się kąpać. Po chwili ktoś wszedł do łazienki. Wiedziałam, że to Hazza.

- Kochanie, znajdzie się jeszcze wolne miejsce dla mnie ?- powiedział.

- Dla ciebie zawsze, wchodź.- powiedziałam. Harry się rozebrał, wszedł do mnie. 


Po wspólnej kąpieli ubraliśmy się i Hazza zają łazienkę, bo chciał umyć zęby i uczesać sobie włosy. On kocha swoje włosy. Ja natomiast zrobiłam sobie makijaż w pokoju. Kiedy wyszedł ja już byłam gotowa on też. Zeszliśmy na dół. Na dole był tylko Niall i Louis, którzy robili kanapki. Postanowiliśmy im pomóc. Zayn i Liam jeszcze spali. Kiedy kanapki były zrobione i herbata, Niall poszedł obudzić chłopaków, a my podaliśmy do stołu i usiedliśmy. Chłopacy przyszli, usiedli do stołł i zaczęliśmy jeść. Po zjedzeniu daliśmy talerze do zlewu, zaczęłam zmywać. Pomógł mi też Niall. Kiedy skończyliśmy zmywać podziękowałam Niallowi i poszliśmy wszyscy na góre po walizki. Weszliśmy do sypialni z Harrym. Poprosiłam go, żeby usiadł, bo chcę się go o coś spytać. Chciałam się spytać skąd on  załatwił narkotyki. Kiedyś ćpałam z Mateuszem, ale to przeszłość. Tak myśle. Bo ćpałam czasami jak była jakaś impreza.  Ale na szczęście nie uzależniłam się.

- Kochanie skąd ty wczoraj miałeś narkotyki ?- spytałam.

- Od Zayna.- powiedział. Pomyślałam tylko to Zayn ćpa ?

- A on skąd ma ?

- No bo my czasmi lubimy zaćpać. Ale to tylko czasami lubimy się zabawić. Ja to z nimi też czasami zaćpalem, no ale jak cię poznałem to już nie brałem. Nie wiem czy oni jeszcze biorą. Paliliśmy trawkę. 

- Ja też brałam dlatego się pytam.

- Ale już nie bierzesz ?

- Nie.

- Ja też nie. Chodź się spytać czy oni biorą jeszcze. 

- Ok.- Powiedziałm i zeszlismy na dół z walizkami. 

- Chłopaki suchajcie, czy wy bierzecie narkotyki, albo inne gówna ?

- No my paliliśmy czasami trawke no ale teraz już nie odkąd ty się pojawiłaś to my nie bierzemy. - powiedział Zayn.

- Ciesze się. Bo ja też brałam.

- Ty brałaś ? 

- Tak, wciągałam prochy. Nie chce o tym rozmawiać. Tamte czasy.- uśmiechnełam się do nich i usiadłam na fotelu koło Louisa. Wciągnoł mnie swoimi łapskami i siedziałam na jego kolanach. 

- To co zaraz jedziemy ? 

- Możemy teraz. 

- Ok. Jest 10.00. więc na luza będziemy tam.- powiedział Hazza i wyszlismy z domu. Napokowaliśmy wszystkie nasze walizki do bagażnika i wsiedliśmy do samochodu. Pojechaliśmy na lotnisko.

Harry.          


Dotarliśmy na lotnisko. Zaparkowaliśmy samochód. Wyszliśmy z auta, wzieliśmy walizki i poszlismy na lotnisko. Tam czekały na nas przyjaciółki Zosi, które też jadą do Polski. Przywitaliśmy się z nimi i poszliś, bo mieliśmy już samolot. Przyleciał wcześniej.

Weszlismy do samolotu usiedliśmy wszyscy na miejscach. Ja siedziałem z Zosiom jak zawsze. Liam z Zaynem, Louis z Niallem, a te dziewczyny razem. Ruszył samolot. Nie mogłem się doczekać jak wygląda Polska. Ciekawe czy jej rodzice wiedzą, że przylecimy do nich. Ja z chłopakami będziemy spać w hotelu, a Zosia w swoim domu. Szkoda nie będę z nią spał. Tylko będziemy się widywać po południu. Paul też pojechał z nami i nasze ochroniarze, jednak będziemy mieli tam koncert. Ciekawe ile tam mamy fanek. Co Zosia opowiadała to mamy bardzo dużo. Troche się denerwowałem spotkaniem z rodzicami Zosi. Ponoć są mili. Całą drogę Zosia spała. Ja  spałem, troche słuchałem muzyki.

Wyszliśmy z samolotu i poszliśmy na lotnisku. Byliśmy w Gdańsku. Mamy nadzieje, że nie będzie fanek, chcemy wyjść normalnie z tego lotniska. Wyszliśmy z lotniska na dworze było mnustwo fanek było ich z tysiące. Czekała na nas limuzyna, więc wsiedliśmy wszyscy, oprócz tych koleżanek Zosi, bo po nich rodzice przyjechali. Pojechaliśmy do hotelu, tam też było duż fanek. Skąd one wiedzą, że my tam będziemy nocować ? Tego nigdy nie wiemy. Paul poszedł dla nas po kluczyki do apartamentu. Zosia jeszcze była z nami, bo chciała żebym z nią poszedł na obiad do rodzicłów, żebym ich poznał. Przyszedł Paul z kluczykami dał nam je i poszliśmy. Otworzyliśmy drtzwi do naszego apartamentu, weszliśmy. Od razu poszłem do mojego pokoju gdzie spałem i dałem tam walizke. Powiedziałem chłopakom, że idę z Zosia do jej domu i wyszedłem z Zosią. Poszliśmy niestety na pechote. Fanki razem z nami. Trochę się ich bałem. Dałem im atofraf i poszły szczęśliwe. Byliśmy już na miejscu. Odrobine się denerwowałem, ale nie za bardzo. Zosia mieszkała w bloku na pierwszym piętrze. Weszliśmy tam do środka. Jej rodzice siedzieli na kanapie. Najpier poszła Zosia. 

- Jestem.- powiedziała i przytuliła mame i tate. Nie wie działaemco mówili, bo rozmawiali swoim języku. Wszedłem do pomieszczenia tam gdzie byli i się przywitałem.

  http://3.bp.blogspot.com/-a0aWSu9z56k/UOBEIy9wpjI/AAAAAAAAAhs/jxLpvtxB-9I/s320/tumblr_mcu34vQWXE1rrc8qdo1_500.gif 

Oni mieli takie miny, że nie wiem. Chyba Zosia nic im nie mówiła, że ma chłopaka. 

- To mój chłopak.- powiedziała Zosia po angielsku, teraz karzdy rozmawiał po angielsku. 

-  Miło cię poznać.- powiedział jej Tato.

- Mi również.- odpowiedziałem.

- Siadacie, już jest obiad.- jej mama poiedziała i usiedliśmy. Jej rodzice byli na luzie, ja też. Zaczeliśmy jeść. Rozmawialismy w trakcie jedzenia. Takie najważniejsze żeczy. Jak się poznaliśmy. Ile już ze sobą jesteśmy i takie tam. Na wszystkie pytania odpowiedzieliśmy im. Po obiedzie wypiliśmy wino czerwone na balkonie. Kiedy wypiliśmy szmpana poszedłem z Zosią do jej pokoju. 

- I co fajnych mam rodziców ?

- No fajnych. Dlaczego nie powiedziałaś im wcześniej, że ze sobą chodzimy ? 

- Nie maiałam okazji i chciałam ich zobaczyć mine. Ta mina jak się dowiedzieli, że mam chłopaka Harrego Stylesa to normalnie wybochłam śmiechem. Ta mina była bezcenna. 

- Ta mina było fajna.

- No. Będziedz musiał zaraz iść ?

- No niestety, fajny masz pokój. Taki przytulny.

- Dziękuje. A nie chcesz spać tutaj ?

- Nie nie chcem, nie chcem rbić kłopotów.

- No dobrze.

- To ja musze iść.- odprowadziała mnie do drzwi.

- Pa kochanie. Do jutra.

- Pa.- powiedziałem, dałem jej buziaka i pożegnałem się z jej rodzicami oraz wyszedłem. Poszedłem do hotelu do chłopaków. 

Weszłem do apartamentu. Chłopcy siedzieli na kanapie i oglądali telewizje. Czekali na mnie, bo chcieli iść zwiedzić miasto. Poszliśmy.

Zosia.

Postanowiłam, że pujdę na cmentarz. Ubrałam się i poszłam. Kupiłam znicz i poszłam szukać grobu Mateusza. Po jakimś czsie znalazłam grób. Zapaliłam znicz. Pomodliłam się i usiadłam na ławce. Przypomniałay mi się te wszystkie wspomnienia jakie ze sobą spędziliśmy. Zaczełam płakać.

 image

Nie dałam rady udawać kiedy wszystko jest wpożądku gdy nie jest.
Mam ochotę, zatrzasnąć za sobą drzwi, by już nigdy nie wrócić. Ale nie mogę. Bo jest coś co mnie tu trzyma. Trzyma mnie miłość, przyjacielie i rodzina. Warto kochać mimo bólu, bo warto żyć mimo wszystko. Opanowałam się. Przestałam płakać. Zadzwoniłam do Kuby, chciałam się z nimi spotkać. Powiedział, że mam przyjść do Roberta, bo ni tam są. Poszłam. Zapukałam do drzwi. Otworzył mi Kuba i Robert. Od razu ich przytuliłam i przeprosiłam. I o powiedziałam o wszystkim. Roberta rodziców nie było. Weszliśmy do salonu. Byli tam inni koledzy. Nie znałam ich. Dziewczyny też były. Robert powiedział, że jestem ,, nowa '' nie wiedziałam o co mu chodzi. Na stoliku zauważyłam kilka szczykawek i jakieś pudełka. Kuba wyją z nich jakieś ampułki i naciągnoł płyn do dzczykawki. Juz wiedziałam co to jest, to były narkotyki. Wzioł moją rękę. Bałam się bardzo, ale ciekawość była silniejsza. Nie brałam jeszcze takiego czegoś. ,, Pierwsza komunia '' - usłyszałam jakiś głos i śmiech. Poczułam ukłucie i wlewanie się płynu do mojej krwi. Po chwili wszystko się zmieniło. Było mi tak dobrze, ci ludzie byli wspaniali. Nie martwiłam się już niczym. Chciałam zostać tutaj z nimi na zawsze. Nie wiem, jak dłudo to trtwało. Zaczełam podsypiać. Był to wspaniały półsen. Wszystko straciło znaczenie, licczył się tylko mój stan. Było mi po prostu dobrze.
Wyszedłam z tamtąd, nie wiem jak. Mówiłam tam coś rodzicom, ale nie pamiętam. Może nie powiedziałam nic, bo trudno było mi mówić. Chyba żałuje tego zastrzyku, bo boje się że się uzależnie. Nawet nie wiem kiedy poszłam spać. Co cię ze mną dzieje ? Czy to ma znaczenie ten narkotyk ? Chyba tak.
 

 
+++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++

Heej ziomale :D Mamy kolejny rozdział ;) Z moją nogą wsyzstko OK. Chyba xD Jak wam mijają wakacje ? U mnie może być ;D Cztam dalej moją książke. Fajna jest. Cały czas ta dziewczna ćpa, ale książka jest spoko ;)

Pamiętajcie, że jutro następny rozdział :) 
Mam nadzieje, że będziecie go czytać :D
Lajkujcie !
Komentujcie !
Czytajcie i oglądajcie !
Obserwujcie !
 
††††††††††††††††††††††††††††††††††††††††††††††††††††††††††††††††††††††††
 
 
 
††††††††††††††††††††††††††††††††††††††††††††††††††††††††††††††††††††††††

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz