Rozdział 33
,, Czy to można nazwać urocze ?
Rano, gdy się obudziłam w pokoju byłam tylko ja. Nie wiedziałam, gdzie on mógł być. Wstałam z łóżka i poszłam na dół.
Wczorajsza noc była po prostu genialna. Nasze noce były normalne, więc trochę się zdziwiłam, że Harry może być tak dziki. To była moja najcudniejsza noc w moim życiu. Miałam trochę siniaków po wczorajszym, ale było cudownie i to się liczy. Tylko nie wiedziałam gdzie jest Harry. A jak on uciekł ? Chociaż wczoraj mówił, że mnie kocha.
Zeszłam na dół tam go też nie było. Gdy sprawdziłam wszystkie miejsca poszłam do sypialni. Wystraszyłam się. Wzięłam komórkę. Szybko wystukałam jego numer.
-Harry? Gdzie jesteś? - powiedziałam.
-Wrócę do Ciebie kicia, za chwilkę, nie denerwuj się.
-Dobrze kochanie, czekam. Tylko szybko.
-Kocham Cię.
-Ja Ciebie też. - rozłączył się.
Ciekawiło mnie co mój Bad Boy znów kombinuje, z rana. O 12. Minęło kilka minut, słyszałam jak idzie w moją stronę.
-Rozbierzesz się sama czy mam Ci pomóc? - zapytał z zadziornym uśmiechem, opierając się o framugę drzwi.
-Chodź do mnie skarbie, tęskniłam te kilka godzin bez Twoich ramion.
-To teraz
mówisz na to 'ramiona'? Trochę dziwnie to zabrzmi. Wejść w Ciebie
moimi... ramionami ?- powiedział słodko.
- Tak dziwnie to zabrzmiało. A gdzie ty byłeś ?- spytałam, przytulając go.
- Byłem się przejść i poszedłem na zakupy, żeby coś kupić.
- Ooo jaki ty jesteś słodki.- uśmiechnęłam się.
Co w nim
takiego było, że się zakochałam? Naprawdę był taki jeden, jedyny
szczególny? Nie zapomniałam o Mateuszu, z którym byłam wcześniej, który się zabił prze ze mnie. Kocham Harrego, ale kochałam też Mateusza i nie da się teraz zapomnieć o nim. Próbowałam już wszystkiego, ale trudno. Mam teraz Harrego i to teraz się liczy będę to sobie mówiła tysiąc razy jak zrozumiem. Kocham go.
-Chcesz się tylko tulić?
-Może.
-Nie chcesz czegoś więcej?
-Nie chcę.
-Ze mną?
-Nie chcę.
-Z kim? Z Mateuszem?
-Zayn! Nie rozumiesz, że z nim nie jestem i go nie kocham?! I on na dodatek nie żyje !
-Bądź szczera. Nie kłam mnie. Wiem, że go kochasz. Jak by żył to byś poleciała do niego. A mnie byś zostawiła samego.
-Sam szukasz problemu! - wstałam z łóżka i poszłam się ubrać do łazienki. Zamykając ją na kluczyk. On stał pod drzwiami łazienki.
- Zosia, otwórz mi, bo sam wejdę.
- Daj mi spokój, przecież kocham Mateusza.
-Zosia, przecież ja żartowałem.
-Tak?! Jakoś inaczej to odebrałam.
-Wpuść mnie.
-Po co?
-Bo chcę Cię.
-Aaa, czyli standardowo, chcesz tylko poruchać, po to Ci jestem?
-W ciąży jesteś, że tak marudzisz?
-Wal się!
-Chcę z Tobą.
-Daj sobie spokój.
-Nie mogę, kocham Cię. Przecież i tak wyjdziesz, a ja i tak Cię dorwę.
-Wyjdę oknem. - powiedziałam malując rzęsy.
-I tak Cię złapię.
-Nie złapiesz.
-Zakładasz się?
-O co?
-Kupię Ci nową sukienkę jak Cię nie złapię.
-Nie bawię
się w to, bo wygrasz. - powiedziałam otwierając drzwi. Rękami oplotłam
jego szyję, przyciągnęłam jego głowę do siebie, położył swoje ręce na moje biodra.
-A tak bardzo mnie nie chciałaś. - powiedział.
-Chcesz mnie czy nie?
-Nie. - powiedział z łobuzerskim uśmiechem.
-To nie. - odwróciłam się i poszłaś w stronę drzwi.
-Będziesz
się ze mną tak bawić? - spojrzał na mnie , bez koszulki, w samych
bokserkach, oblizał usta i przybliżał się powoli do mnie.
-Myślisz, że dostaniesz tego czego chcesz?
-Sam sobie wezmę. - powiedział i przycisnął mnie do ściany.
-Będziesz mnie gwałcił?
-Ty się nie zgodzisz?
-Nie zgodzę się.
-Nigdy bym tego nie zrobił nikomu, żadnej kobiecie.
-Gej... - mruknęłam cicho pod nosem.
-Co powiedziałaś? - podniósł głos i przeniósł mnie na łóżko, był nade mną.
-Nic.
-Pokazać Ci, że nie jestem gejem?
-Będziesz mnie pieprzył? Och, ale wyjaśnienie.
-Powiedziałem czym?
-Pokaż mi, a
nie mówisz. - pocałowałam go. Uniósł mnie bliżej siebie, całował po
brzuchu i zjeżdżał coraz niżej, wiłam się pod nim.
-Może jednak wolisz Mateusza ?
-Zamknij się.
-Po rozkazujesz mi dzisiaj ? Zabronisz ?
-Nic Ci nie zabronię, pamiętaj, że kocham Ciebie, a nie Mateusza. A jak bym go kochałam to on i tak nie żyje. Mam ciebie i teraz to się liczy.
-Pokazać Ci, że kocham tylko Ciebie ?
-Ostatnio mi tak pokazywałeś, że krzyczałeś głośniej ode mnie.
-Kocham Cię,
nic już nie mów. - wbił się w moje usta, zabolało mnie to, od razu
wiedziałam, że Zayn dzisiaj nie będzie delikatni.
-Czyli nie mogę jęczeć?
-Możesz, musisz. Ale oprócz tego nic.
-Dobrze, proszę Pana.
-Cicho, proszę Pani. - pocałował mnie, zaczął zrywać ze mnie ubrania. Zastanawiałam się
po co się ubierałam. Zsunął ze mnie powoli bokserki, miałam dreszcze,
pragnęłam go. Wszedł w Ciebie tak szybko, że nie wiedziałam czy mam
jęczeć, krzyczeć czy wbijać w jego plecy paznokcie. Robił wszystko
strasznie szybko, jęczałam, sapałam i krzyczałam razem z nim,
poruszaliśmy się w jednym tempie, czułam go w sobie. Złapałam go za
włosy i ciągnęłam w swoją stronę. Krzyczałam, żeby nie przestawał.
- Harry jeszcze chwilę i dojdę! - jęczałam, a on momentalnie zwolnił. - Proszę, nie rób tego, Harry, chcę szybciej.
-Daj mi chwilę, zaraz skończymy obydwoje. - pocałował mnie w szyję. Po chwili skończyliśmy obydwoje.
-I co? Dalej sądzisz, że Mateusz jest lepszy.
-Nigdy, kocham Cię.
-Ja Ciebie też. Trzeba wstawać, trochę już 13...
-To wstawaj pierwszy, ruchaczu.
Harry.
Wstaliśmy z łóżka i zaczeliśmy się ubierać w ciuchy te same które mieliśmy na sobie wcześniej. Leżały na podłodze. Ubraliśmy się i zeszliśmy na dół, żeby zrobić obiad. Zeszliśmy na dól i skierowaliśmy się do kuchni i zaczęliśmy robić obiad.
Kiedy był już zrobiony, podaliśmy na stół. Usiedliśmy i zaczęliśmy jeść.
Po zjedzeniu daliśmy talerze do zmywarki i ją włączyłem. Wziąłem laptopa, żeby porozmawiać z chłopakami przez Skype i poszliśmy na kanapę. Zosia usiadła koło mnie. Włączyłem laptopa, chwile poczekaliśmy i się włączył. Włączyłem Skype. Dostępni byli chłopacy, więc zadzwoniłem do nich. Po chwile ukazały się ich buzie.
- Heej chłopaki.- powiedziała Zosia, machając do nich. Oni natomiast odmachali jej i uśmiechnęli się.
- Jak tam u was ?- spytał się Louis.
- U nas wszystko w porządku. Tu jest pięknie bardzo mi się tu podoba i w ogóle jest super.- powiedziała Zosia, dając mi całusa w policzek.
- I te noce. A u was ?- spytałem.
- U nas też w porządku. Na pewno codziennie się ruchacie.- powiedział Zayn. Wszyscy za czeli się śmiać oprósz nas.
- Ha ha ha bardzo śmieszne, właściwie nie codziennie jak chcecie właściwie wiedzieć, ale nie wiem dlaczego wam to mówię. To nasza sprawa.- powiedziałem.
- Ok, nie wkurzajcie się on tak na żarty. Co nie Zayn ?- powiedział Liam.
- Tak, tak oczywiście.- powiedział.
- Dobra my kończymy inne ważniejsze sprawy czekają paaa.- powiedziałem i się rozłączyłem i wyłączyłem laptopa.
- Oni cie nie wkurzają ?- spytałem Zosi.
- Czasami, a ciebie ?
- Da się z nimi wytrzymać, ale czasem mam ich dość .
- Aha, ale ich kochasz ?
- A jak można nie kochać rodzinny ?
- Właśnie, ja ich znam tak krótko i też ich kocham są dla mnie jak bracia.
- Tak samo jak u mnie. Idziemy gdzieś ? Szkoda marnować takiego pięknego słonecznego dnia.
- Oczywiście panie Styles. A gdzie pan Styles chce iść ?
- Może panienka chciała iść ze mną na plażę ?
- Genialny pomysł panie Styles.- powiedziała.
Poszliśmy na górę do sypialni, żeby się przebrać w strój kąpielowy i wziąć potrzebne rzeczy. Zrobiliśmy wszystko i zeszliśmy na dół. Czasami się zastanawiam czy ona jest tylko ze mną, żeby zapomnieć o Mateuszu. Ona naprawdę go kochała. Mnie też kocha. Więc przed wyjściem się spytałem.
- Kochanie, bo od dawna się zastanawiam.... Czy ty jesteś ze mną, bo chcesz zapomnieć o Mateuszu ?
- Co ? Tobie naprawdę się przewraca w tyłku. Przecież cię głupku naprawdę kocham i już dawno zapomniałam o nim. Ale dzięki, że mi o nim przypomniałeś kochanie.- powiedziała i wyszła. Poszedłem za nią trzymając torbę, ona też niosła torbę. Szła w kierunku plaży, szybkim krokiem. Szedłem za nią. Krzyczałem, żeby poczekała na mnie, ale ona dalej szła.
Zosia.
Czułam się okropnie. Jak on mógł tak o mnie pomyśleć ? Przecież ja go naprawdę kocham. Mateusza też kochałam, ale to tamte czasy. Teraz się liczy teraźniejszość a nie przyszłość. Krzyczał do mnie, ja udawałam, że nie słyszę. Ale go słyszałam on myśli, że jestem jakąś dziwkom ? Kurwom ? Że kocham dwóch chłopaków na raz ? Może to było kiedyś. Ale teraz kocham go i tylko go. Dlaczego musieliśmy się pokłócić ? No dlaczego ? Było wszystko dobrze. Ale on musiał to popsuć. Powiedział to co myślał i wszystko się zdupczyło.
Znalazłam miejsce i rozścieliłam tam swój ręcznik. Wzięłam moją komórkę i wsadziłam tam słuchawki. Oraz się położyłam. Włączyłam muzykę i zaczęłam słuchać i się opalać. On też rozścielił ręcznik i się koło mnie położył. Zdjął ze mnie słuchawki i powiedział.
- Słuchaj wiem, że jestem dupkiem. No ale musiałem się to spytać. Chciałbym cię bardzo przeprosić. Nie lubię jak jesteśmy pokłuceni. Bardzo cię kocham i jak ze mną teraz nie porozmawiasz będę szukać mostu i pójdę się zabić. Bo bez ciebie nie da się żyć. Kocham cię i cię przepraszam.- powiedział to tak szczerze, że łza mi poleciała. Ja też bym się zabiła jak on by się zabił.
- Wybaczam ci. Za bardzo cię kocham i nie chciałabym abyś się zabił przez ze mnie.
- Teraz już się nie zabije, bo mam ciebie.- powiedział. Przyciągną się bliżej. I mnie pocałował namiętnym pocałunkiem.
- Kocham cie Harry.
- Ja ciebie też.
- Posmarujesz mi plecy bo się zjaram ?
- Ok posmaruje, ale najpierw paździerz ze mną do wody.- powiedział wzioł mnie na ręce i zaprowadził mnie do wody.
- Harry nie ! Puść mnie proszę !- krzyknęłam na niego, on natomiast udawał, że nie słyszy i wleźliśmy do morza. Woda był lodowata. Puścił mnie. Ciachałam mu zrobić mały żarcik za karę, że mnie wrzucił do wody więc popłynęłam do głębszej wody i zaczęłam się na niby tonąć.
- Harry pomóż mi ! Ha...- zeszłam na dno. On szybko popłyną w moją stronę i mnie uratował. Wziął mnie na ręce. Gdy ja nagle zeszłam mu z dłoni i popłynęłam dalej.
- Hahaha bardzo śmieszne. Ja już myślę, że mi ukochana tonie, a tu nagle żartowała ?- popłynął w moją stronę. Złapał mnie za biodra i wciągną do wody. Pocałował mnie w wodzie.
Wyszliśmy z morza i poszliśmy w stronę naszych ręczników. Usiadłam na nim. Harry przykrył mnie ręcznikiem i usiadł koło mnie.
- Kocham cię.
- Ja ciebie też.
Cały czas siedzieliśmy na plaży. Była 20.00 jak wracaliśmy do domu.
Weszliśmy do domu. Poszliśmy na górę i się przebraliśmy się w piżamy. Zeszliśmy na dół, żeby zrobić kolacje.
- Siadaj zrobię nam kanapki z szynką i pomidorem.- powiedział.
- Ok, kochany jesteś.- powiedziałam i usiadłam do stołu, czekając na kanapki.
- Gotowe ! - krzykną i dał na stół kanapki i dwie herbaty. Siadając do stołu.
- Dziękuję i smacznego.
- Nawzajem kochanie.- powiedział i zaczęliśmy jeść. Kiedy skończyliśmy, Hazza powiedział :
- Co dzisiaj robimy ?- powiedział.
- Nie wiem a co chcesz robić ?
- Wiesz co ?- zrobił słodką minkę.

- No nie wiem co chcesz robić. Ale zrobiłeś fajną minę.
- No to.- powiedział i pokazał.
- Chcesz jeździć kolejką ?
- Ja nie mogę. Nie udawaj głupiej. Chcę cię wyruchać.
- Nie dzisiaj, źle się czuje i chcę iść spać.
- Ok, to jutro ? - powiedział
- Dobra niech ci będzie.- zrobił słodki uśmieszek i poszliśmy na górę.

Położyliśmy się. Hazza mnie przytulił i poszłam spać. On natomiast poszedł spać po mnie.
-------------------------------------------------------------------------
Jezu jak ja was przepraszam za to, że nie pisałam bloga, ale postaram się od teraz pisać. Czasami mnie nie ma całe dni, dlatego czasami nie piszę. Więc czasami nie będę pisać. Bardzo was za to przepraszam, ale wiecie sami są wakacje. Mam nadzieje, że podoba wam się mój blog. Czytajcie ! Lajkujcie ! Komentujcie !
Kocham was, kochani ! ♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥
$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$
$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$
$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$
$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$
$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$
$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz