Rozdział 34
,, Czy to można nazwać
miłym poznaniem ? ''
miłym poznaniem ? ''
Dwa dni później.
Zosia.
***
Nadszedł czas wyjazdu do rodziny Harrego. Trochę się bałam, że mnie nie zaakceptują. Jak mnie zaakceptują to trudno. Ważne, że mam swojego Harrego. Wiem, że czasem się kłócimy, ale jesteśmy ze sobą szczęśliwi, kochamy się i to jest najważniejsze. Co mnie obchodzi, że oni mnie nie zaakceptują, nie będą mnie lubić albo nie wiem. Harry chyba przez to mnie nie żuci. A jeśli ? Ale na pewno, by tego nie zrobił. Będę się starać, że by mnie polubili i żeby mnie zaakceptowali no, bo przeze mnie będą się mniej widywać.
Budzik zadzwonił mi o 6:30 . Otworzyłam nie chętnie oczy. Promienie słońca wpadały przez otwarte
okno. Zakryłam twarz dłońmi. Wstałam do pozycji siedzącej i spojrzałam
na niego. Jeszcze spał. Bez żadnego wyrazu twarzy zeszłam z łóżka.
Potknęłam się o szklane butelki po procentach. Zeszłam na dół.
Kierując się w stronę
kuchni moją głowę przechodziły tysiące myśli. Z szafeczki wyjęłam
szklankę, tabletkę na „ból głowy” i wodę z lodówki. Nalewanie cieczy do szklanki przerwał mi jego lekki zachrypnięty głos.
- Już wstałaś księżniczko.- Powiedział i oprał się o blad stojący za mną.
- Zamknij się Styles.- Warknęłam i zatopiłam wari w zimnej cieczy w której jeszcze pare sekund temu rozpuszczała się tabletka.
- Coś taka zła ?- Odwróciłam się do niego i spojrzałam mu przez chwilkę w oczy. Ominęłam
go i wrzuciłam naczynko do zlewu. On cały czas patrzył na mnie.
Weszłam po schodach na górę, kierując się do sypialni i zarzuciłam na siebie tylko luźną bluzkę. Włosy
spięłam w niesforny koczek.
- Nie odpowiedziałaś mi.- Powiedział zachrypniętym głosem. Nerwowo odwróciłam się i powiedziałam.
- Bo ja się boję, że twoja rodzina mnie nie zaakceptuję.- powiedziałam. On podszedł do mnie bliżej, złapał mnie za nadgarstki i powiedział.
- Kochanie, nie ważne czy cie zaakceptują, ważne że my się kochamy i jesteśmy szczęśliwi. A jak cię nie zaakceptują to trudno. Ważne, że cie mam.- powiedział. Swoją dłoń położyłam na jego policzku.
- Czemu musiałaś ukraść mi serce ?- Powiedziałam cicho. Z jego oczu leciały łzy. Małe słone kropelki malowały drogę na jego policzku.
- Ponieważ ty ukradłeś mi moje.- Uśmiechnęłam się przez łzy. Loczek podniósł głowę. W oczach miał nadzieję. Nadzieje na to że będziemy szczęśliwi. Razem.
- Kocham Cię.
- Ja ciebie też.- Powiedziałam przez łzy. Chłopak uśmiechnął się i zbliżył się aby z
uczuciem musnąć moje wargi, przeciągnęłam moment ich dotknięcia. Zamknęłaś oczy i rozkoszowałam się chwilą. Niezwykła czułość chłopaka sprawiła że motyle wariowały w moim brzuchu. Po chwili dotknęłam jego torsu odsuwając go.
- Kochanie, nie możemy tego robić musimy się szykować zaraz mamy samolotem do Holmes Chapel.
- No niestety.- powiedział i zaczęliśmy się pakować.
Kiedy wszystko było zrobione Harry poszedł do łazienki się przebrać z piżamy. Kiedy wyszedł ja weszłam i ubrałam się, zrobiłam lekki makijaż i wyszłam. Potem wyszliśmy smutni z domu. Zamykając go na klucz. Harry poszedł zanieść klucz właścicielowi tego domu, a ja zadzwoniłam po taksówkę.
Harry wrócił, w tym samym czasie gdy przyjechała taksówka. Kierowca wyszedł i otworzył bagażnik. Wziął nasze walizki i włożył do bagażnika. Następnie zamknął i wsiadł do auta, razem z nami.
Jechaliśmy na lotnisko. Nawet nie zdążyliśmy zjeść śniadania, bo byśmy nie zdążyli. Trochę się denerwuję tym spotkaniem, no ale przeżyje.
Kiedy byliśmy na miejscu wysiedliśmy z samochodu. Kierowca podała nasze bagaże i mu zapłaciliśmy. Weszliśmy do środka. Harry poszedł po bilety na samolot.
Chwile czekaliśmy, gdy nagle przyleciał. Weszliśmy do niego i zajęliśmy miejsca.
- Skarbie nie jesteś głodna ?- powiedział.
- Nie jakoś nie chce mi się jeść, a tobie ?- spytałam
- Mi też nie.
- Boże, jak ja się denerwuje.
- No ja będę się denerwować za tydzień.- powiedział i zaczęliśmy się śmiać.
Siedziałam koło okna i widziałam chmury które się poruszają.

Jakimś cudem zasnęłam i spałam cały lot. Harry też spał.
Wylądowaliśmy. Wyszliśmy z samolotu. Odebraliśmy nasze walizki i poszliśmy.
Czekaliśmy na lotnisku na taksówkę. Kiedy przyjechała wsiedliśmy do niej. Pojechaliśmy.
Byliśmy już na miejscu, strasznie się denerwowałam. Harry zapłacił pany i wyszliśmy z taksówki.
Zbliżaliśmy się drzwi. Harry zamierzał wejść, gdy nagle go szarpnęłam.
- Harry ja się boję.- powiedziałam. Opierając się o ścianę.
- Nie ma się czego bać oni są naprawdę mili.- powiedział. Oparł rękę koło moją głowy i mnie delikatnie pocałował. Teraz wiedziałam, że nie mam się czego bać. Weszliśmy do środka tam stała jego mama, ojczym.
- Dzi- dzień dobry- powiedziałam.
- Dzień dobry kochani. Ty to pewnie jesteś Zosia. Ja nazywam się Anne, a to mój mąż ojczym Harrego. -powiedziała ściskając moją dłoń.
- Taak miło mi.- następnie zdjęłam buty, Harry też zdjął przytulając swoja mamę i ojczyma.
- Na pewno jesteście głodni chodzicie do stołu, zrobiłam obiad.- powiedziała z uśmiechem na twarzy.
- Tak mamo jesteśmy, nie jedliśmy śniadania.- powiedział Harry.
Skierowaliśmy się w stronę jadalni. Tam leżał stół pełen jedzenia. Usiedliśmy do niego. Nagle przyszła dziwna dziewczyna. Domyśliłam się, że to siostra Harrego.
- Cześć Harry ! - powiedziałam przytulając go.
- A ty to pewnie jesteś Zosia, ja nazywam się Gemma. - powiedziała i mnie też przytuliła.
- Miło cię poznać Gemma.- powiedziałam i usiadła do stołu. Zaczęliśmy jeść.
- Od ilu miesięcy jesteście razem ?- spytałam się jego mama.
- Miesiąc, ale czuje jakbym ją znał 3 lata.- mówił patrząc się na mnie z miłym uśmiechem.
- A jak się poznaliście ?- powiedziała Gemma.
- Poznaliśmy się na koncercie.....- powiedziałam, ale Harry mi przerwał, chciałam powiedzieć, że go uratowałam.
- No i spojrzałem w jej oczy i od razu wiedziałem, że to jest ta jedyna.- powiedział, przecież to nie tak było. Jak on mógł okłamać swoją własną rodzinne.
- Ooo jak słodko.- powiedziała Gemma.
Kiedy odeszliśmy ze stołu poszłam z Harrym zwiedzić dom. Był bardzo ładny. Odwiedziliśmy już wszystkie pokoje, oprócz jego. Wzieliśmy swoje walizki i poszliśmy do jego pokoju.
- Ale masz ładny pokój Harry.- powiedziałam uśmiechając się do niego i dając mu całusa w policzek.
- I co było strasznie ?- spytał.
- No nie, fajną masz rodzinę.- powiedziałam.
- A ty masz fajną ?
- Tak czasami jest wkurzając ale da się z nimi wytrzymać.- powiedziałam puszczając mu oczko. Po chwili do dałam.- Co będziemy robić ?
- Nie wiem. A może chcesz iść ze mną na spacer ?
- Dobra.- powiedziałam i poszliśmy.
Właśnie wracaliśmy ze spaceru. Trzymmy się za ręce.

Gdy doszliśmy Hazza otworzył drzwi. Weszliśmy do środka. Zdjęliśmy buty. Akurat przyszliśmy na kolację. Usiedliśmy do stołu i zaczęliśmy jeść. Zjedliśmy i poszliśmy do jego pokoju.
( No i zaczynamy +18 )
- I co będziemy grzecznie spać.- powiedział. Objął mnie w talii i przyciągnął brutalnym ruchem do siebie. Spojrzałam w
jego oczy koloru nieba i na chwilę się zatraciłam w nich, gdy wtedy nasze usta złączyły się w namiętnym pocałunku. Zarzuciłam Harremu ręce
na szyi i razem szliśmy w stronę łóżka. Wygięłam się, podtrzymując
się na wyprostowanych rękach. Hazza zdjął moje czarne Veansy, a
następnie systematycznie zaczął pozbywać cię moich ubrań. * Gdy
cichaczem uciekłam z krainy Morfeusza, czułam jak Harry wodzi palcami po
twoich nagich plecach. Uśmiechnęłam się i spojrzałaś na niego. W jego
błękitnych oczach dostrzegłam zafascynowanie. Harry w tej banalnej
czynności był kompletnie zatracony.
- Miłe to – powiedziałam cicho. Moje słowa jakby wyrwały Harrego z transu. Uśmiechnął się półgębkiem.
Subtelnie odgarnął moje włosy i ułożył je na moim lewym ramieniu.
Zaczął składać krótkie pocałunki na mojej ciepłej skórze, co
doprowadzało mnie do szaleństwa. Odwróciłam się. Hazza powiódł bokiem
dłoni od zagłębienia między moimi obojczykami w dół pomiędzy piersiami,
aż do mojego podbrzusza. Musnął ustami moją szyję, miejsce poniżej
prawego obojczyka… Swoim językiem zaczął wodzić po moich piersiach, co
wywołało u mnie ekstazę. Zaczęłam szybciej oddychać, a moje serce
zaczęło bić jak oszalałe. Dłoń Harrego znalazła się na wewnętrznej
stronie mojego uda i wodził nią po nim w górę i w dół. W końcu jego
palce znalazły się na mojej waginie i sprawdził nimi jej fakturę. Gdy
włożył dwa palce do środka z moich ust wydobył się cichy jęk, a gdy
wchodził coraz głębiej ty krzyczałam coraz głośniej. Z rozkoszy jaką mi
sprawiał, co chwilę w powietrzu unosił się mój głos krzyczący jego
imię. To go tylko nakręcało i z każdą chwilą sprawiał mi coraz większą
przyjemność. - Harry? – spytałaś cicho. On spojrzał na mnie i
uśmiechnął się łobuzerko. Pocałował mnie w podbrzusze i wędrował tak
coraz wyżej, aż odnalazł moje usta. Wsunęłam swój język do jego ust i
zaczęłam nim wodzić po jego podniebieniu. Czułam jak jego ręka wsuwa się
pod moje udo, a jego coś wchodził powoli we mnie. Wplotłam palce w kręcone włosy Hazzy i kurczowo ich się trzymałam. Czułam jak fala
gorąca rozlewa się wewnątrz mojego organizmu. Przeniosłam swoje dłonie
na pośladki Harrego i zatopiłam w nich swoje paznokcie. Gdy wyjęłam swój
język z ust Hazzy przegryzłam jego dolną wargę. Chłopak znów zaczął
obdarowywać moje ciało niezliczoną ilością pocałunków, gdy powoli
szczytował. Poczułam ciepłą maź w sobie. Doszliśmy.
-HARRY JESTEŚ CUDOWNY. - krzyknęłam, gdy byłam w trakcie orgazmu.
-TAK Zosia! TY TEŻ SKARBIE! - odpowiedział. Opadliśmy zmęczeni na łóżko. Po chwili, zasnęliśmy w swoich objęciach.
----------------------------------------------------------------------------------
Wiem jestem zboczona. No, ale nawet fajnie to napisałam xD Jutro następna część ! Pamiętajcie, że bardzo dziękuje, za to że czytacie mojego bloga :) \
Lajkujcie ! Komentujcie ! Czytajcie ! Obserwujcie ! I tam róbcie co chcecie :D
Jutro
Kocham was, kochani !!! ♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥
$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$
$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$
$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$
$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz