Rozdział 15
,,Nie miły lecz przyjemny los.''
Zosia:
Następnego dnia otworzyłam oczy, leżałam na jego brzuchu. Tak szybko się to wszystko potoczyło. Dalej nie mogłam w to wszystko uwierzyć, że jestem w domu zespołu One Direction i że jestem dziewczyną Harrego. To było wszystko takie nierealne. Bardzo się denerwuje tym koncertem. Co będzie jak nie przyjdą ? Oni muszą być tam, to nasza szansa nie możemy jej stracić. Może oni się na mnie obrazili dlatego nie przyszli, a może po prostu mnie nie lubią ? Ale przecież Mateusz przysięgał, że mnie nigdy nie opuści. Oni chyba już nie są moim przyjaciółmi. Wiem, że będę musiała do nich zadzwonić i się spytać dlaczego nie przyszli do szpitala, gdy ich potrzebowałam i czy mamy dzisiaj koncert. Po chwili obudził się Harry.
- Dzień dobry kochanie jak się spało ?- spytał się Harry odkrywając się kołdrą.
- No dobrze. Słuchaj, kotku mam do ciebie jedno pytanie dlaczego ty jesteś goły ?- spytałam się patrząc na niego dużymi oczami. Trochę się zdziwiłam no bo najpierw pomyślałam że to zrobiliśmy. Po chwili też się odkryłam bo było mi gorąco.- I dlaczego ja jestem goła.- Wtedy wiedziałam, że to robiliśmy, a ja nic nie pamiętam.
- Bo ty obudziłaś mnie o północy i zaczęłaś mnie całować no i potem zaczęliśmy to robić.- ja byłam tak zaskoczona jak on mi to powiedział. I ja jeszcze nic nie pamiętam. Ale pomyślałam chwile i coś tam pamiętam.
- A miałeś zabezpieczenie ? - spytałam się bo niechcem mieć zarazie dziecka.
- Tak miałem, przecież nie jestem taki głupi.-powiedział uśmiechając się do mnie.
- Ok to się ubieramy i może zrobimy razem śniadanie ?
- No dobra.
Ubraliśmy się i zeszliśmy na dół. Zrobiliśmy na śniadanie jajecznice i podaliśmy do stołu. Nagle weszli do kuchni chłopaki.
- Cześć Zocha jak się spało ?- powiedział ziewając Louis. Całując ją w policzek
- No fajnie.- powiedziałam.
- Co na śniadanie głodny jestem.- dał mi buziaka w policzek Niall.
- Jajecznica.- powiedział Harry.
Usiedli wszyscy do stołu i jedliśmy. Kiedy zjedliśmy poszliśmy z Harrym do pokoju.
- Ja muszę zadzwonić do przyjaciela czy jest koncert.- powiedziałam biorąc komórkę w rękę.
- No ok dzwoń.- i zadzwoniłam.
- Heej Mateusz jest dzisiaj koncert.
- Zosia to ty ? My tak się ociebie martwiliśmy myślelismy, że nie żyjesz, boże jak ja się ciesze.
- Aha fajnie no ale żyje jest koncert czy nie ma?
- Tak jest o 17.00
- Ok przyjde wiem gdzie pa.
- Zosia nie wyłączaj się halo Zosia...- i się wyłączyłam. Nie chciałam go już słuchać.
- I jak jest koncert ?- spytał się Harry
- Tak jest.
Po rozmowie poszliśmy na spacer do parku. Byliśmy tam dwie godziny. Potem poszliśmy do domu na obiad. Kiedy zjedliśmy poszliśmy na górę. Ja się szykowałam na koncert i ćwiczyłam piosenke, a Harry słuchał jak śpiewam. Przebrałam się na koncert i Harry też i nadszedł czas, żeby iść na koncert. Wyszliśmy z domu i weszliśmy do auta i powiedziałam gdzie jest koncert. Dotarliśmy na miejsce Harry otworzyła mi drzwi i wyszłam z samochodu. Myślałam że nie zdążyliśmy, ale w ostatniej minucie weszłam na scenę i za śpiewałam potem jak skończyłam zeszłam ze sceny dałam buziaka Harremu i poszliśmy. Jeszcze przed tym jak skończyłam śpiewać to coś przyjaciele do mnie mówili, ale ja nie chciałam go słuchać. Weszliśmy do auta i pojechaliśmy do domu. Kiedy dotarliśmy byłam gotowa kolacja więc zjedliśmy i poszliśmy zmienić opatrunek.
- Ja ci to zrobię ok ?
- A umiesz ?
- No nie ale wiem jak to się robi.
-Ok.
Zrobił mi opatrunek i poszliśmy razem pod prysznic. Wykapaliśmy się i ubraliśmy się w piżamę. I weszliśmy do łóżka. Przytuliłam się do niego i poszłam spać. On chwile po mnie też poszedł spać.
-----------------------------------------------------------------------------------
DZIĘKUJE, ŻE CZYTACIE :) . JUTRO NASTĘPNY ROZDZIAŁ. DAWAJCIE LAJKI !!! ♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥
NA KONCERCIE : ;)

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz