Łączna liczba wyświetleń

Łączna liczba wyświetleń

wtorek, 25 czerwca 2013

ROZDZIAŁ 24

,, Czy to można nazwać 
prawdziwą miłością ?''

Harry : 

Te wszystkie wcześniejsze dni, były na mnie i na Zosi traumą. Ale teraz musi być dobrze, teraz musi być pięknie. Kocham ją i nie chcę jej stracić. Teraz jej nie pozwolę żeby się potonęła. Nie mogłem wczoraj zasnąć, kręciłem się na boki, nie moglem zasnąć, ponieważ myślałem o wszystkim. Następnego dnia, obudziłem się. Leżałem i czekałem jak Zosia się obudzi. Nie chciałem jej obudzić, niech sobie jeszcze pośpi. Ale po paru minutach obudziła się i dała mi buziaka w policzek.

- Przepraszam cię kochanie za to, że chciałem się zabić. Przepraszam za wszystkie moje głupie pomysły.- powiedziała patrząc się na mnie, tak jak by zaraz miała płakać.

- Nic się nie stało skarbie, ja ciebie też przepraszam. Najważniejsze to, że mam cię przy sobie. Zaczniemy wszystko od początku i będziemy żyć długo i szczęśliwie. Pamiętaj, że cię kocham i nigdy cię nie opuszczę.- byłem szczęśliwy, że jej to powiedziałem. 

- Ja cię też kocham i nigdy cię nie opuszczę.- powiedziała i mnie przytuliła, płaczącz.



 - Boisz się zmian ?- spytała.

- Tylko jednej.

- Jakiej ?

- Boje się się, że cię stracę.- rzekłem bardzo poważnie.

- Nigdzie się nie wybieram.-uśmiechnęła się i potargała moje lokowane włosy.

- Jesteś dla mnie bardzo ważna. Kocham cię i będę tak mówił cały czas jak nie przestaniesz się ciąć.

- Dobrze postaram się.- dałam mi buziaka w policzek.


 Następnie poszła do łazienki się przebrać, ja natomiast też się przebrałem. Jak wyszła ja już byłem gotowy i zeszliśmy na dół na śniadanie. Zeszliśmy śniadanie czekało na nas, na stole. Usiedliśmy i zaczęliśmy jeść. Chłopcy zjedli wcześniej od nas, więc jedliśmy sami.  Kiedy zjedliśmy poszliśmy na kanapę oraz wzięliśmy laptopa, bo ja musiałem wejść na pocztę. Zosia natomiast pisała SMS-a do mamy, że wszystko jest w porządku. Oraz przeprasza, że nie dzwoniła, ani nie pisała. Potem napisał do swojej siostry, że ma jutro przyjść do niej i podała jaj nasz numer domu. 

 
- Dlaczego te wszystkie dziewczyny proszą mnie o randki..przecież ja już jestem szalenie zakochany.

- W kim? 

- W tobie.

- Ale ty jesteś słodki, ciekawe co jest teraz w twojej głowie ?

- Ty. Zawsze tylko ty, kochanie.

Aww, Harry...

Cii, tylko mnie pocałuj.- i pocałowała mnie.

http://24.media.tumblr.com/7a4bd596f4e919ae9d8ffd1f0f3d7ef4/tumblr_mf2k26Tehc1rwxh6eo1_500.gif

Zosia :

Po południu leżałam siedziałam sobie na łóżku i się nudziłam. Przyszedł Harry z czekoladom. Siedział i jadł. Podszedł bliżej i trzymał czekoladę dając mi kawałek.

-Nie chcem. - powiedziałam stanowczo, oczywiście lekko uśmiechając. Żartowałam oczywiście.     

-No dlaczego? - spytał lokaty brunet, słodko oblizując usta z czekolady.
 
-Bo mam alergię na czekoladę. - oznajmiłam wystawiając język. (Kłamałam)
 
-Z moich ust nie spróbujesz? No wiesz... - powiedział wystawiając dolną wargę.
 
-Nie. - uśmiechnęłam się i zapatrzyłam się w jego zielone, głębokie oczy.
 
-Czekaj... - zatrzymał się - Przecież ty nie masz uczulenia na czekoladę kotku! - krzyknął i zaczął gonić mnie po całym domu. Biegaliśmy jak dzieci, w końcu kiedy Harry mnie zgubił, zamknęłam się w schowku. Przyłożyłam ucho i ręce do drzwi.

-Zosia... Wiem, że tu jesteś. - usłyszałam kroki w moją stronę. Byłam już gotowa, żeby wybiec z małego pomieszczenia.
 
-MAM CIĘ! - krzyknął i otworzył drzwi.
 
-Wcale nie! - wyskoczyłam ze schowka i wybiegłam. Poleciałam w stronę naszej sypialni, wiedziałam, że to najdebilniejsze wyjście pod słońcem. Wiadome było, że Harry nie wypuści mnie z pokoju przez dobrą godzinę.
-I co pani Kwiatkowska? Przegrała pani. - powiedział Harry opierając się ramieniem o beżową framugę drzwi, jedząc tabliczkę mlecznej czekolady.

-Nie-e! Kto ci tak powiedział? - oznajmiłam zdyszana, leżąc na miękkim i wygodnym łóżku.

-Późne popołudnie i chce się pani pieprzyć? Hm... Kuszące. - powiedział przygryzając swoje czerwone usta pełne namiętności.
 
-Tego też nie powiedziałam. - odpowiedziałam siadając na kolanach na łóżku.
-Powiedziałaś mi swoim ciałem, kotku. - szepnął seksownie Harry. Zbliżył się do mnie, zrywając z siebie koszulkę i ukazując swój wspaniały, wyrzeźbiony tors.
 
-Ładnie to się tak rozbierać publicznie? - powiedziałam 'bulwersując' się, zawiesiłam swoje ręce krzyżując je na piersiach.
 
-Bardzo, sama się zaraz przekonasz kocie. - odpowiedział swoją słynną chrypką. Stał nade mną,  ze złączonymi z tyłu rękoma. Jego delikatne i miękkie loczki muskały moje czoło. Na sobie miał bokserki (co jest u niego rzadkie), rurki i słynne białe Conversy.
 
-Och, Harry Styles, dziki i namiętny nastolatek mnie zaraz rozbierze i wyrucha? Ha-ha. Mów dalej, a ja posłucham. - powiedziałam sarkastycznie.
 
-To chcesz tą czekoladę? - powiedział maksymalnie zbliżając wasze twarze.
 
-Co jak powiem nie? - uśmiechnęłam się łobuzersko.
 
-To musisz pokazać CYYCKII. - ucieszył się jak małe dziecko.
 
-A co jak powiem 'nie' i nie pokażę?
 
-To cię do tego zmuszę. - powiedział próbując mnie pocałować, lecz odwróciłam głowę w bok.
 
-Lokaty Styles mnie zgwałci? No ładnie. - powiedziałam trzymając Harrego krótko.
 
-Ale jesteś wredna.
 
-Hazza, zrozum. Pocałuję cię po raz setny i co ci to da? - spytałam uparcie zasłaniając rękami dekolt, na który wpatrywał się jak w obrazek.
 
-Sto pierwszy pocałunek. Ale z jakim zakończeniem. - powiedział przybliżając znów wargi.
 
-Tak się bawisz? - powiedziałam zdejmując bluzkę na ramiączkach. Chłopakowi ukazał się twój obfity biust.
 
-Skarbie... - mruknął odwracając głowę w bok, a ręce dał między moją talię, gdy leżałaś.
 
-Kobieta lubiąca seks to nimfomanka, a facet lubiący seks to facet.
 
-Nie, taki facet to ja. - powiedział Harry całując mój biust.
 
-Masz coś w kąciku ust. - powiedziałam i pocałowałam go z ostrą namiętnością.
 
-A jednak da się? - powiedział rozpalony Hazz.
 
-Wszystko się da dla takiego wspaniałego chłopaka jak ty. - odpowiedziałam z iskierką w oku.
 
-Teraz mi słodzisz? - powiedział agresywnie, co było mega podniecające.
-Tak. - odpowiedziałam wpijając się w jego słodkie od czekolady usta.
 
-Oj, chyba się pogniewamy. Należy się nagana, proszę pani.
 
-Tak? A co mi grozi? - spytałam, lecz Harry wbił się w moje rumiane usta.
 
-Wstań. - powiedział bezuczuciowym tonem. Dobrze wiedział, że lubię jak nie jest zbyt grzeczny. Wykonałam polecenie. Chłopak wtulił się we mnie, rozpiął stanik i zrzucił go gdzieś obok łóżka. Patrzył w dół, starał nie patrzeć mi w oczy. Uległ. Zbliżyłaś się tak, by nie mógł zrobić nic rękami, przyparłam jego rozgrzane ciało do zimnej ściany pokoju. Zniżyłam się i zaczęłam całować jego umięśniony tors, schodząc niżej rozpięłam mu guzik od spodni i migiem zsunęłam mu je do kostek. Kiedy wróciłam do ust, to on tym razem miał na mnie działanie, jak byłam tyłem do ściany. Swoją dużą dłonią złapał mnie za szyję, lekko podduszając i zaatakował moje rozpalone wargi.
 
-Musisz być tak mało romantyczny? - powiedziałam ze słodkim uśmiechem.
 
-A jak chcesz? Nigdy ci nic nie pasuje. Raz: Harry! Mocniej! Raz: Nie! Proszę! Raz: Nie przestawaj! Skąd mam już wiedzieć jak ci się podoba? - powiedział patrząc na moje usta.
 
-Więc dzisiejszej nocy ty decydujesz. - powiedziałam zdecydowanie.
 
-Dobrze, ale w nocy. Jest dopiero 18-sta. Mamy zaproszenie do Liama i Dan na imprezę. Jasne? Księżniczko?



-Tak panie Styles. - pokiwałam głową i gwałtownie pocałowałam go.
 

-Tylko nie rób tego specjalnie, skarbie. Dobrze?
 

-Tak panie Styles.
 

-Cieszę się, teraz ubierzmy się, czy ty jak chcesz to się przebierz. 

Ja będę czekał w samochodzie. - powiedział, założył spodnie i 

koszulkę i wyszedł zadowolony. Skoczyłam do łazienki zobaczyć 

co masm w szafie, ubrałam się i poszłam do auta.
 

-Możemy jechać? - powiedział uśmiechając się słodko do mnie

Harry.
 

-Możemy. - powiedziałam przechodząc mu przed samochodem, 

kręcąc biodrami.
 

-Kotku, bo jak będziesz tak robić, to długo nie wytrzymam. - 

oznajmił oblizując usta i patrząc na mój biust.


-Dobrze, spróbuję. - odpowiedziałam całując go w policzek. Harry uśmiechnął się, odpalił auto i w kilka minut dojechaliśmy na imprezę. Była tam Perrie, Zayn, Louis, Niall, Liam i Dan. Sami znajomi, którzy dobrze się bawili, tak jak my. Perrie siedziała z Zaynem, Niall wpieprzał chipsy jak zwykle, Liam i Louis podrywali jakieś laski . Trochę się spiliśmy, lecz za to nieźle się bawiliśmy. Wszyscy zaczęli tańczyć, oczywiście my też, poruszałam się zmysłowo, by podkręcić Harrego. Udało mi się. 


-Pa. - powiedziałam do wszystkich. - My musimy już uciekać! Buziaki !
 

-Och, szkoda. Ale dobrze, buziaki ! -  poszłam z Harrym do samochodu.
 

-Zrobiłaś to specjalnie, prawda? - powiedział chłopak łobuzersko 

uśmiechając się.
 

-Tak. - odpowiedziałam rozpinając guziki koszulki kolejno.
 

-Kocham Cię. - powiedział łapiąc mnie za rękę.
 

-Ja Ciebie też. - odpowiedziała. Weszliście do domu, Harry 

przytrzymał moją dłoń. Wziął mnie na ręce i zaniósł do sypialni. 

Prawie rzucił mnie na łóżko.
 


-Pamiętasz co mi obiecałaś kotku? - spytał słodko.


-Pamiętam. - odpowiedziałam przygryzając dolną wargę. Zerwałam z chłopaka koszulkę rozrywając ją. Nie myślałam, że można być bardziej podnieconym, niż teraz. A jednak. Harry doprowadzał mnie do szaleństwa, pieszcząc moje ciało. Zrzucił ze mnie sukienkę. Miałam na sobie tylko cienką bieliznę. Za chwilę Harry stał przede mną nagi. I zaczął całować moje usta z dzikością i namiętnością.
Czułaś go w sobie, jak szybko się porusza, czułaś wielką przyjemność wraz z chłopakiem. Kilka pchnięć dzieliło was od szczytu. Przytulił mnie, pocałował i powiedział na ucho.
 
-Dziękuję skarbie. Jesteś najlepsza.
 
-Ja również dziękuję. Harry, ty też i to jak. - powiedziałaś wpijając się w rozwarte usta Lokatego. 

 

------------------------------------------------------------------------------------------



Mam nadzieje że nie za zboczone. Jak tak to sorry. Zachęcam do czytania kolejnych rozdziałów. Czytajcie, lajkujcie i komentujcie. Ps. Jutro nie będę pisała boga bo idę na komers. Wiecie zakończenie szkoły takie duperele. Ale zrobię wam dwa w sobote bo was kocham ;** 
 ♥♥♥♥♥








 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz